Był taki czas w moim życiu, że chciałam być piewcą tolerancji, dawać równe prawo każdemu, uważałam, że poglądy polityczne są wolnym wyborem każdego i każdy człowiek ma do nich równe prawo, bo przecież ostatecznie wszyscy jesteśmy ludźmi więc mamy te same prawa.
Z wiekiem moje poglądy zdecydowanie się zmieniają. Po pierwsze uważam, że jedynym gwarantem normalności w państwie jest prawica i konserwatyzm w wielu sprawach. Dzisiaj wiem, że związek partnerski przedstawicieli tej samej płci to nie rodzina, że rodzice to mama i tata a nie dwóch tatusiów lub dwie mamusie.I szczerze powiedziawszy akceptuję istnienie gejów, lesbijek i wszelkich temu podobnych… Akceptuję bo nie da się walczyć z tym kogo ktoś kocha, i co uważa za normalność. Jednakowo uważam, że nie można dawać pełni praw dla odmienności wszelakiej. Naturalnym modelem budowania rodziny jest związek męskko damski – tylko tak mogą rodzić się dzieci. Skoro zatem para homoseksualna nie może samodzielnie spłodzić sobie dziecka, to oznacza, że nie mogą być rodzicami. Jeśli chcą po sobie dziedziczyć to mają od tego testamenty, itd. itp.
Nie miałabym nic przeciwko, gdyby nie to, że niestety coraz większa akceptaca odmienności w naszym kraju powoduje, że jest coraz gorzej.
Ostatnia afera o krzyż w sejmie jest już szczytem żenady. Krzyż ma w tym miejscu być bo historycznie jesteśmy z tym krzyżem związani i tyle. Jak komuś nie odpowiada to Francja Elegancja albo inne podobne enklawy odmienności. Parę lat temu byłoby nie do pomyślenia by usunąć Godło z piłkarskich koszulek, dziś zrobiono to i tłumaczy się, że to dobrze, że to z szacunku dla Godła bo na wyrobach z Chin nadrukowauje się je bez należytej czci. Moim skromnym zdaniem nadrukowuje się je, bez odpowiedniej faktury i to jest rzeczywisty powód tej afery. Ale wróćmy do meritum.
Ostatni marsz Niepodległości miał być świętem dla tych młodych ludzi, którzy chcieli zamanisfestować swoje przywiązanie do tradycji, tych nielicznych, dla których patriotyzm i ojczyzna to jeszcze coś więcej niż tylko wyświechtany frazes. Niestety wykolejeńcy z Antify i Kolorowej Niepodległej zrobili wszystko by to święto zniszczyć. Do tego włąśnie doprowadziła walka o tolerancję, że patriotyzm młodych ludzi nazywany jest faszyzmem, że do Polski wpuszcza się bandytów z Niemiec mówiąc, że nie było szans by ich zatrzymać – a jednocześnie Polskich kibiców, można zatrzymać w całej Europie, nie pozwolić im przekroczyć granicy, męczyć i nękać przesłuchaniami, przeszukaniami i pomówieniami. Dochodzi do sytuacji, że we własnym kraju, patriota musi się czuć jak szykanowany przestępca…
I ja mam tego po prostu dość…